Słyszeliśmy już, jak brzmi jadąca Tesla Semi. Bez obciążenia gwiżdże w charakterystyczny sposób falownikami i… to właściwie tyle. Ten gwizd to muzyka dla uszu w porównaniu z przemysłowym odkurzaczem, jakim jest ciągnik Nikola One zasilany ogniwami paliwowymi. I nic nie wskazuje na to, żeby napęd wodorowy miał być dużo cichszy.

Tesla Semi kontra Nikola One – który wolelibyście słyszeć pod lokalnym sklepem?

Tesla Semi jadąca bez obciążenia brzmi jak typowy samochód elektryczny. Może tylko nieco większy i mocniejszy:

Porównajcie to z dźwiękiem, jaki wydaje z siebie prototypowy ciągnik siodłowy Nikoli zasilany ogniwami paliwowymi, który wykonał ponoć kilka kółek po placu w trakcie gorącego dnia w Arizonie, a teraz stoi w cieniu (UWAGA, jest głośno!):

Arizona to gorący stan, po ubraniach widać, że temperatura jest wysoka. Wentylatory Nikoli One pracują na pełnych obrotach, by schłodzić ogniwa paliwowe. Trzeba jednak pamiętać, że nawet przy niższych temperaturach ogniwa paliwowe wymagają dużych ilości powietrza, które musi zostać przepompowane przez filtry i wtłoczone do ogniwa paliwowego, gdzie zachodzi reakcja tlenu z wodorem.

Nadal będzie głośno.

Wystarczy spojrzeć na gigantyczne wloty powietrza, które znajdują się na przodzie pojazdu. Większe niż w ciągnikach z silnikami spalinowymi?

W Toyocie Mirai dźwięk kompresorów to odległy syk lub gwizd, jak opisują go niektórzy. Im większą moc ma ogniwo paliwowe, tym ten syk/gwizd będzie wyraźniejszy. Rosnąca temperatura powietrza wymusi dodatkową pracę wentylatorów.

Teoretycznie w Tesli Semi zadziała podobny mechanizm, jednak w elektrycznym ciągniku siodłowym na próżno szukać wlotów powietrza o tak dużej powierzchni – są tylko te tuż nad podłożem, a więc w miejscu potencjalnie najcieplejszym:

Choć ciężarówki Tesli jeździły już z obciążeniami w gorących stanach (Kalifornia, Nevada), nie znamy nagrania, na którym byłyby nawet w połowie tak głośne, jak ciężarówki na wodór.

[Głosów: 0   Average: 0/5]
To może Cię zainteresować