Wygląda na to, że w walkę o upadek Tesli zaangażowane są bardzo duże pieniądze. Kurs akcji amerykańskiego producenta zachowuje się na Wall Street dokładnie odwrotnie niż powinien. Kiedy firma ogłasza rekordowy kwartał w historii, analitycy wygłaszają negatywne opinie na podstawie… treści maila.

Rynek usiłuje grać przeciwko Tesli?

Kilka dni temu głośno było o mailu napisanym ponoć przez Elona Muska, w którym twierdził on, że Tesla może „ustrzelić” sto, a nawet sto dziesięć tysięcy dostarczonych samochodów w trzecim kwartale 2019. Akcje szły do góry, a analitycy rekomendowali ich… sprzedaż, jak gdyby chodziło o pozbycie się gorącego kartofla.

Tuż przed ogłoszeniem wyników prognozowano, że liczba dostaw osiągnie około 97,5 tysiąca aut. Tesla ogłosiła, że dostarczono 97 tysięcy samochodów i zastrzegła, że finalny wynik może różnić się o 0,5 procent lub więcej. Kurs akcji spadł, a analitycy zaczęli rekomendować ich zakup, jak gdyby chodziło o nazbieranie jak największej liczby walorów na przyszłość.

Racjonalne próby wyjaśnienia tych rekomendacji usiłują wiązać je ze wzrostem sprzedaży Tesli Model 3 (42 procent rok do roku), ale spadkiem droższych, wysokomarżowych Tesli Model S i X (-37 procent rok do roku). Trudno jednak o jednoznaczne i proste wytłumaczenie. Obserwatorom narzucają się wręcz teorie spiskowe, że w grę na rozchwianie kursu i upadek Tesli zaangażowane są gigantyczne pieniądze.

> Łukaszenko: Dostałem Teslę od Elona Muska

[Głosów:2    Średnia:5/5]
|REKLAMA| |/REKLAMA|